czwartek, 19 maja 2011

Prawda, która wyzwoli

Zwykły, szary dzień. Włączam telewizor. 

Oglądam reportaż o moskiewskiej szkole kadetek, w której uczy się młodzież żeńska. Szkoła z internatem, pełna dyscyplina, przedmioty: strzelanie, udzielanie pomocy rannym, szycie, gotowanie i historia. Historia: wielka wojna ojczyźniana, bohaterowie narodu rosyjskiego – Stalin, Lenin. Dzięki nim Rosja była wielka. Wystrój szkoły to mieszana symbolika z czasów carskiej Rosji i Związku Sowieckiego. Czerwone gwiazdy. Przyszła elita narodu rosyjskiego wychowuje się w kulcie własnych zbrodniarzy.

Pomyślałem: jak biedny to kraj, jak biedni to ludzie. Kaci są bohaterami. Mordercy są wzorami do naśladowania. Dokąd zmierza naród, którego tożsamość kształtowana jest wokół kłamstw i przeinaczeń? Do zagłady.

Spoglądam przez okno. Zmieniam kanał.
Podana zostaje informacja, że Czesław Kiszczak został uznany za niewinnego w sprawie masakry górników w kopalni „Wujek”. Jego arogancja i wyniosłość na sali sądowej – dlaczego w wolnej Polsce otrzymuje on emeryturę, jakby czymś szczególnym dla naszego narodu się wyróżnił? Jakby poświęcił się dla dobra Ojczyzny? Dążył wszelkimi działaniami do utwierdzenia w naszym kraju ustroju przez Polaków niechcianego. Umacniał system narzucony siłą przez inny kraj.
Polska ciągle nie może uznać kto był winny śmierci ludzi walczących o wolność. Nie może osądzić tych, którzy działali, aby Polaków zniewolić. Dokąd zmierza ten kraj?
Wyłączam telewizor. Patrzę w okno.

W 2010 r. Polska poniosła największą stratę od zakończenia II wojny światowej. Rząd nie zrobił nic, aby wyjaśnić przyczyny katastrofy – powierzył prowadzenie śledztwa Rosji. Godził się na ferowanie wyroku na Prezydenta na łamach międzynarodowych mediów. Działał w tak poważnej sprawie wbrew interesowi państwa.

Rosjanie mają prawo wiedzieć ile ofiar ponieśli w wyniku funkcjonowania systemu komunistycznego.
Polacy mają prawo żyć we własnym kraju ze świadomością, że ci którzy dążyli do zniewolenia ich kraju są uznani za winnych i pozbawieni przywilejów, które należą się patriotom.
Mamy prawo żyć w kraju, gdzie politycy, dla których dobre stosunki z Rosją są ważniejsze niż wyjaśnienie przyczyn największej katastrofy od 1945 r., są wykluczani z życia publicznego.